Rozmowa z Januszem Panasiukiem, prezesem zarządu Veolii Północ

— Panie Prezesie, na wstępie proszę przybliżyć naszym czytelnikom Pana firmę – jakie usługi dostarcza mieszkańcom Veolia term?
— Veolia term działa w Polsce już od ponad 20 lat. Od początku tego roku zarządzam Veolią Północ, czyli jedną z pięciu spółek wchodzących w skład Grupy Veolia term, która to z kolej wchodzi w skład polskiej części międzynarodowej Grupy Veolia. Grupa Veolia term produkuje ciepło i zapewnia bezpieczeństwo jego dostaw dla mieszkańców i przemysłu w 66 małych i średnich miastach Polski oraz produkuje energię elektryczną. Tylko na terenie województwa warmińsko-mazurskiego produkujemy i dostarczamy ciepło w 10 miastach. Działamy lokalnie, ale korzystamy z międzynarodowych doświadczeń i wiedzy całej Grupy i stale rozwijamy się z korzyścią dla społeczności w których działamy i lokalnego biznesu. Jak wszyscy wiemy, jednym z najpoważniejszych wyzwań cywilizacyjnych jest walka ze zmianami klimatycznymi, a przede wszystkim konieczność ograniczenia emisji CO2 i innych gazów niszczących naszą atmosferę. Dlatego jako Veolia term jesteśmy obecnie w trakcie transformacji energetycznej i intensywnie przygotowujemy się do jednego z kluczowych wyzwań, jakim jest dekarbonizacja naszych aktywów węglowych.

— No właśnie, ostatnio często słyszymy o konieczności szybkiej dekarbonizacji. Czy może Pan wyjaśnić naszym czytelnikom na czym polega dekarbonizacja?

— Dekarbonizacja oznacza odejście od węgla, czyli w naszym przypadku zastąpienia węgla
jako paliwa do produkcji ciepła innymi paliwami nisko i zeroemisyjnym. Węgiel jest głównym źródłem emisji CO2, jak również zanieczyszczenia powietrza nazywanego powszechnie smogiem, powstającego na skutek tzw. niskiej emisji, czyli emisji z pieców domowych opalanych węglem. W Polsce węgiel odpowiada dzisiaj za 71% produkcji ciepła i energii. Zgodnie z założeniami polskiego planu transformacji energetycznej udział węgla w produkcji energii będzie systematycznie eliminowany i ma osiągnąć nie
więcej niż 28% do 2040 roku. My podchodzimy do tego wyzwania jeszcze ambitniej. Zgodnie ze
strategią całej Grupy Veolia w Polsce, wyeliminujemy węgiel jako paliwo do 2030 roku. Dotyczy to wszystkich naszych elektrociepłowni i ciepłowni, także na obszarze województwa warmińsko-mazurskiego. Nie możemy zrezygnować z korzystania z energii i ciepła – są one nam po prostu niezbędne do życia. Niezbędne do życia jest także czyste powietrze, dlatego im szybciej przeprowadzimy dekarbonizację, tym lepiej.

— Jeśli nie węgiel to co? Czym Veolia planuje go zastąpić?
— Musimy pamiętać, że ciepła w przeciwieństwie do energii elektrycznej nie da się przesyłać
na duże odległości. Zapewnienie bezpieczeństwa jego dostaw wymaga stabilnego źródła produkcji, którego na obecnym etapie rozwoju technologicznego nie zapewni energia z wiatru czy słońca. W przypadku ciepłownictwa najczęściej wymienianym paliwem przejściowym jest gaz, który jako ostatnie paliwo kopalne może zastąpić węgiel przez następne kilkadziesiąt lat. My także traktujemy gaz jako paliwo przejściowe, które pozwala szybko zredukować emisje CO2 i przygotować się na rozwój nowych zeroemisyjnych technologii i paliw. Nie oznacza to jednak, że skupiamy się wyłącznie na gazie. Planujemy wzrost udziału biomasy w produkcji ciepła i energii elektrycznej. Interesuje nas możliwość odzysku energii z odpadów i oczyszczalni ścieków, jak również rozwój małej kogeneracji czyli małych źródeł produkujących jednocześnie ciepło i energię elektryczną oraz zastosowanie pomp ciepła i zwiększenie udziału energii z wiatru i słońca czyli OZE. Grupa Veolia inwestuje także w rozwój zupełnie nowych technologii, jak przemysłowe wykorzystanie wodoru jako paliwa.

— Co to oznacza dla miast w naszym województwie, w których działa Veolia Północ? Na jakie zmiany bądź inwestycje możemy liczyć?

— Nasze miasta rozwijają się. Budowane są nowe osiedla i obiekty którym trzeba dostarczyć ciepło, co powoduje konieczność rozbudowy mocy ciepłowni zasilających miejskie sieci ciepłownicze. Rozwijając te moce będziemy jednocześnie wdrażać technologie ograniczające zużycie węgla w systemach ciepłowniczych, którymi zarządzamy. Już obecnie pracujemy nad dekarbonizacją i rozwojem naszych systemów ciepłowniczych w Przasnyszu, Lidzbarku Warmińskim, Świeciu oraz w Bytowie. Wymienione projekty polegają na transformacji systemu ciepłowniczego z nieefektywnego opartego na węglu, na rzecz energii pochodzącej z wysokosprawnej kogeneracji zasilanej gazem, a w dalszej perspektywie także ze źródeł energii odnawialnej. Pozwoli to na znaczne i szybkie zmniejszenie zużycia węgla i emisji CO2, jako pierwszy krok do jego całkowitej eliminacji.

Chcemy także wykorzystując naszą wiedzę, w sposób partnerski, wspierać w tym zakresie samo-
rządy i lokalny biznes pomagając im w dekarbonizacji.


— Wspomniał Pan o OZE, czy scenariusz 100% energii z takich źródeł jak wiatr i słońce jest możliwy?

— Oczywiście wzrost udziału odnawialnych źródeł energii jest kierunkiem jak najbardziej pożądanym. Tak jak mówiłem wcześniej, musimy pamiętać o specyfice ciepłownictwa. Systemy ciepłownicze działają lokalnie, a ciepła nie da się przesyłać na znaczną odległość. W przypadku ciepłownictwa OZE może być obecnie traktowane jako uzupełnienie miksu paliwowego, który w przypadku ciepłownictwa musi opierać się na stabilnych technologiach wykorzystujących gaz, biomasę czy paliwa alternatywne. Rozumiemy znaczenie OZE i inwestujemy w ich rozwój, czego najlepszym przykładem jest budowa instalacji paneli fotowoltaicznych, znajdujących się na terenie ciepłowni w Lidzbarku Warmińskim. Produkowana energia ze słońca będzie wykorzystywana na potrzeby własne ciepłowni, co przełoży się na zmniejszenie kosztów jej funkcjonowania.

— Jak planowane inwestycje, będą przekładać się na ceny dla mieszkańców?

— Myśląc o przyszłych rozwiązaniach zmuszeni jesteśmy spełnić dwa podstawowe warunki, które
w przypadku ciepłownictwa są ze sobą ściśle powiązane. Eliminując węgiel, musimy myśleć o rozwiązaniach, które zagwarantują zarówno bezpieczeństwo produkcji i dostaw ciepła dla odbiorców, jak i konkurencyjną, czyli możliwie najniższą cenę. Nie chcemy, żeby te koszty zostały przełożone bezpośrednio na odbiorców.

Pierwszy etap naszych inwestycji zakłada budowę jednostek kogeneracyjnych opartych na silnikach gazowych. Zapewniają one bardzo wysoką efektywność, czyli niskie straty przy połączonej produkcji ciepła i energii elektrycznej, co dodatkowo powoduje, że koszt produkcji samego ciepła w ogólnym rachunku jest niższy.

Działania realizowane w kolejnych etapach będą prawdopodobnie oparte na budowie kotłów spalających biomasę. Jednak wybór szczegółowego rozwiązania jest nierozerwalnie związany z ogólną polityką państwa w zakresie ochrony środowiska i będzie oparty na analizie finansowej uwzględniającej aktualne ceny pozyskania energii ze źródeł odnawialnych i możliwości ewentualnego wsparcia inwestycji przez zewnętrzne środki pomocowe.


— A dlaczego ceny ciepła rosną?

— Podwyżki cen ciepła są pochodną wielu czynników, m.in. sytuacji rynkowej, regulacji prawnych, wzrostu kosztów wytwarzania i prowadzonych inwestycji. Ceny ciepła, podobnie jak ceny energii elektrycznej, nie mogą być dowolnie wyznaczane przez producentów, gdyż rynek ciepła jest rynkiem regulowanym i jego ceny są zatwierdzane w tzw. taryfach przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. W ostatnich latach największy wpływ na ceny ciepła ma wzrost cen emisji CO2 i węgla. Tak jak wiele państw, w tym wszystkie kraje Unii Europejskiej, objęci jesteśmy systemem handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla.

Jest to dodatkowy mechanizm, który ma przyśpieszać proces dekarbonizacji zwiększając koszty wykorzystywania paliw o dużej emisji CO2. Od początku 2021 roku cena prawa do emisji 1 tony
CO2 wzrosła o ponad 270% z 20 do 55 euro. Wysokie i wciąż rosnące ceny uprawnień do emisji CO2 zwiększają opłacalność wykorzystania droższych, lecz emitujących mniej dwutlenku węgla paliw, takich jak gaz, biomasa, paliwa alternatywne czy OZE. Jeśli nie rozpoczniemy szybkiej eliminacji węgla, to za kilka lat cena produkcji ciepła z węgla będzie astronomicznie wysoka.


— W jaki sposób można chronić odbiorców przed wzrostami cen za energię i ciepło w przyszłości?
— Veolia od dawna przewidywała dalsze podwyżki cen ciepła produkowanego z węgla i pracowała nad własną strategią odejścia od węgla. Szybkie zastąpienie węgla gazem, biomasą i paliwami alternatywnymi, oznacza nie tylko ograniczenie szkodliwych emisji, ale pozwala zapewnić utrzymanie optymalnej ceny za ciepło dla mieszkańców, co nie mogłoby być możliwe w przypadku, gdybyśmy
dalej opierali naszą produkcję na węglu.
Transformacja energetyczna oznacza również inwestycje, które muszą kosztować. Nie można jednak dopuścić do tego, żeby koszty tej transformacji poniosło wprost społeczeństwo. Dlatego z jednej strony poszukujemy lokalnych możliwości i rozwiązań, które wspierają cele transformacji i gwarantują stabilizację cen produkowanego przez nas ciepła. Z drugiej, poszukujemy optymalnych dla nich rozwiązań ich finansowania, w tym również mieszane finansowanie.